633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Mr Profajler ;)

Sprawa Niny Frank - Katarzyna Bonda Tylko martwi nie kłamią - Katarzyna Bonda Florystka - Katarzyna Bonda

Zaznaczam, że na książki Katarzyny Bondy trafiłam niejako przez przypadek. Bobo kręci się i wierci, nie daje wygodnie się ułożyć. Lektura musiała być raczej z tych niewymagających a do takich zaliczam kryminały. Brutalnej szczerości z gatunku Śmierci w Breslau nie oczekiwałam. I dobrze. Okrutnie mnie zmęczyły historie z życia Huberta Meyera, zdolnego profilera, psychologa, który największy problem ma sam ze sobą.

   Zagadka w każdej z powieści to inny kaliber społeczny i geograficzny, raz zbrodnia popełniona zostaje na tak zwanym końcu świata, we wsi przy wschodniej granicy gdzie ofiarą pada celebrytka, w drugiej książce (Tylko martwi nie kłamią) akcja przenosi się do Katowic, w ostatniej - Florystce - niechciany Meyer pomaga białostockiej policji. Nie mogę zarzucić autorce braku orientacji w tematyce społeczno - obyczajowej ponieważ całkiem nieźle wychodzi jej opowieść o realiach świata filmu, świata układów i rzeczywistości wschodniego pogranicza. Te elementy zaliczam na plus.

   Wymiar kryminalny nie jest już tak interesujący. W przypadku Sprawy Niny Frank mogło być całkiem interesująco a wyszła nudna i przegadana historyjka, o nieszczęśliwym, chorym facecie Mówiąc krótko złoczyńca nie miał jaj. W Tylko martwi nie kłamią zbyt łatwo domyślić się można, jak zakończy się cała sprawa a końcowe rozdziały książki były przydługie i nieinteresujące. We Florystce cała sprawa była tak skomplikowana i tak nieziemsko nierealna, że mniej w więcej w połowie miałam szczerą ochotę rzucić książką w nurt Tamizy.

 

 

   Sam Hubert Meyer to raczej nieciekawy typ, niby wygadany i inteligentny ale kompletnie pozbawiony inteligencji emocjonalnej. Sprytny ale nie dba o innych i o siebie, nierozgarnięty i momentami bezmyślny. Nie potrafiłam go polubić. Są za to dwie postacie, które bardzo przypadły mi do serca: drugoplanowy szeryf ze wchodu, obrońca prawa z Mielnika - Eugeniusz Kula. Policjant, który rozbawił mnie do łez i sprawił, że Sprawa Niny Frank była całkiem przyjemnym czytadłem oraz podinspektor Szerszeń z Tylko martwi nie kłamią, przesympatyczny stróż porządku z katowickiej komendy. Kobiety, przynajmniej te żyjące, w powieściach Katarzyny Bondy to dziwaczne indywidua z przeszłością, które z rzeczywistością radzą sobie średnio. Żadna nie wywołała u mnie cieplejszych uczuć.

   Chyba nie jestem fanką polskich kryminałów, nie rozumiem tych achów i ochów nad Miłoszewskim i Bondą. Lubię klimaty z wódką i ogóreczkiem rodem z Breslau. U Bondy nie ma finezji, fabuła jest nudna a profiler Meyer to kolejny nijaki bohater, skazany na zapomnienie.