633 Obserwatorzy
107 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Piękni trzydziestoletni

Znaki szczególne - Paulina Wilk

Jako że ostatnie tygodnie spędzam niczym zombi - praca i sen na przemian z pakowaniem i załatwianiem formalności kredytowych, ostatnią z rzeczy, o jakiej myślałam było czytanie. W ramach współpracy z moim kopiąco - wiercącym się synem praktykowałam głośne czytanie Pana Samochodzika oraz Tomków Wilmowskich. Jednak nadszedł taki moment, w którym poczułam potrzebę ładu i mimo protestów małego, sięgnęłam po najnowszą książkę Pauliny Wilk. I to był dobry powrót do starych przyzwyczajeń bo i autorka snuje swoje refleksje potoczystym językiem  a i temat porusza niezmiernie ciekawy, a dla mnie, reprezentantki pokolenia urodzonego na początku lat 80-tych, bardzo ważny.

   Paulina Wilk w Znakach szczególnych wspomina swoje dzieciństwo, w niewielkim mieście, na wojskowym osiedlu, w barwnej rzeczywistości lat osiemdziesiątych. Wielu może powiedzieć, że określenie "barwnej" w odniesieniu do Polski tamtego czasu, to duża przesada ale nie dla mnie i zapewne nie dla wielu innych dzieciaków, które doświadczyły smaku ptysia w brązowej butelce. Pamiętam niekończące wycieczki po ogródkach działkowych, podczas których ukradkiem podkradało się maliny i śliwki, godziny spędzone na "huśtawkach" wśród brzóz oraz kilogramy wyjedzonego Visolvitu (Vibovitu nie lubiłam ;)). Nie mam co prawda doświadczeń osiedlowych, ponieważ wychowałam się w domu z ogrodem ani doświadczeń kościelnych, ponieważ w domu nie było takich tradycji ale podobnie jak Paulina Wilk, pamiętam marnej jakości zeszyty, jeden jedyny telewizor, pogaduchy z koleżankami na Bardzo Ważne Tematy oraz wakacje nad polskim morzem, kiedy to podróżowałam na "półce" w maluchu a dziadkowie nie odmawiali mi jagodzianek, które pochłaniałam w gigantycznych ilościach. Pamiętam też czas, kiedy nasze podręczniki stały się pstrokate, sklepiki szkolne zaprzestały sprzedaży gum - kulek a dzieciaki licytowały się na kwoty zarobione na komunijnej hucpie.

 

 

Jednak to nie o tym są Znaki szczególne. Książka opowiada o kolejach losu pokolenia tamtych lat. Mówi o radosnym dzieciństwie, o zmianach, jakie nadeszły i wpłynęły na nasze życie, o szaleństwie, jakie ogarnęło wielu na myśl o iluzji, która wtedy wydawała się być kluczem do sukcesu w przyszłości. Paulina Wilk pisze o rozczarowaniach, jakich doświadczyli ci z pokolenia, którzy zachłysnęli się swobodą i możliwościami, popłynęli z prądem nowoczesności, dali się omamić magii certyfikatów i europeistyki i prawie obudzili się z ręką w nocniku. Jednak nie znajdzie tu czytelnik wymówek i narzekań bo jest to przede wszystkim historia pokolenia, jego doświadczeń i wyborów, które wciąż stoją przed nami. Autorka pisze między innymi o kryzysie autorytetów, z jakim mierzymy się od początku okresu przemian, o emocjach, które towarzyszyły wielu w momencie przystępowania Polski do NATO i UE, o naszym braku wiary w rodzicielskie rady i o zupełnie odmiennym stosunku do życia społecznego, w którym plastikowy pieniądz i smartfon zastępują dotychczasowe, tradycyjne formy współżycia.

 

 

 

Nikt nie mówi, że dawniej było lepiej. Było po prostu inaczej. Po wielu latach euforii, powoli wracamy do ogródków działkowych by wyhodować własne pomidory i marchew, mamy więcej dystansu do rzeczywistości i jesteśmy bardziej sceptyczni gdy trzeba zagłosować na potencjalnego reprezentanta narodu. Historia zatacza koło, nieustannie nas uczy i nie pozwala na ślepą wiarę w conradowskie "tak trzeba". Miałam to szczęście, że ominął mnie pęd do bycia na szczycie, nie pokładam ślepej wiary w Unię Europejską, nie płakałam po papieżu i nie kierują mną gusła smoleńskie. Mam jednak świadomość, że moje przeszłe doświadczenia z dzieciństwa, rodzinne wypady Szlakiem Orlich Gniazd i otwartość najbliższych na dialog z każdym, kto chciał rozmawiać, uczyniły mnie właśnie taką, jaką się staję. Bo nie wierzę, że ten proces kiedykolwiek się skończy. Paulina Wilk też chyba nie.