633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Heinz stracił smak

Zanim znowu zabiję - Czubaj Mariusz

Trzecia książka Czubaja o przygodach komisarza Rudolfa Heinza okazuje się być najsłabszą z całej trylogii. Jak echo powraca siejący grożę Inkwizytor - nemezis naszego bohatera. A do tego w powieści wystąpiło połączenie dwóch elementów, których BARDZO nie lubię: piwa (oczywiście w gargantuicznych ilościach) oraz piłki nożnej. Na całe szczęście Heinz, podobnie jak ja, nie darzy tej dyscypliny sportu szczególną atencją. Choć jedna sprawa na plus. Na swoją obronę dodam, że tak jak piłki nożnej, nie lubię ciepłego mleka i owoców morza więc nie sądźcie mnie zbyt surowo. A no i demolowania przestrzeni publicznej również ;)

Dlaczego Mariusz Czubaj odgrzewa schabowego? Dlaczego posiłkuje się po raz kolejny postacią Inkwizytora? W tle, ale jednak. Chyba tylko po to, by lekko podbarwić szary i nudny świat działaczy piłkarskich i szemranego towarzystwa skupionego wokół stadionów. Sama zagadka nie obroniłaby się - głównie dlatego, że autor nie nadał jej bohaterom ciekawego rysu psychologicznego, pływają sobie oni na powierzchni tego zbrodniczego bajora ale żaden z nich nie jest interesujący. Postacie są po prostu nudne. Po drugie Rudolf Heinz ma okazję zbliżyć się do ojca, wyjaśnić kilka spraw z przeszłości. A co robi? Jak uparty siedemnastolatek lekceważy rodziciela, waląc kolejne browary na spanie. Tak nie postępuje dojrzały człowiek, który ponoć jest jednym z najlepszych profilerów. I nie proszę tu o cukierkowe pojednanie. Jedynie o odrobinę dojrzałości. Trudnym dzieciństwem i skomplikowanym życiorysem nie można wytłumaczyć się z każdego potknięcia.

Nie wiem, jakie plany ma Mariusz Czubaj, co do dalszych losów swojego bohatera. Jeśli ma to miejmy nadzieję, że bardziej przyłoży się do pracy i nie zrobi ze swojego komisarza zdziecinniałego starca, który nie chce sobie pomóc. Sądzę, że brak dalszych planów na kontynuacje losów Heinza nie byłby takim złym rozwiązaniem bo ciemność widzę zamiast świetlanej przyszłości dla Rudolfa H.