633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Promocja czytelnictwa a sprawa polska

Już za dwa tygodnie rozpoczynamy akcję Summer Reading Challenge. Jeszcze dwa tygodnie a już przychodzą dzieciaki, które chciałyby się zapisać. Czym jest SRC? To wakacyjna zabawa dla dzieci, która polega na czytaniu i dzieleniu się wrażeniami z lektury.

W tym roku akcja jest prowadzona pod hasłem: Creepy House - czytamy więc tajemnicze i lekko straszne historie, mamy zajęcia plastyczne związane z taką literaturą, organizujemy głośne czytanie Harrego Pottera itp.

 

 

Akcja przygotowywana jest przez The Reading Agency i ma zachęcać młodych czytelników do sięgania po książki. Nie ma wymogów, co do typu lektury. Jedynym wymaganiem jest by dziecko było zapisane do biblioteki (ponieważ biblioteki akcję przeprowadzają, zajmują się dystrybucją nagród oraz pozostają w kontakcie ze szkołami) i przeczytało 6 książek, o których opowie bibliotekarzowi. Za każdą przeczytaną i "opowiedzianą" książkę dziecko otrzyma skromny upominek - ołówek, magnes na lodówkę, naklejkę. Za książkę numer 6 otrzymuje złoty medal a bibliotekarz we wrześniu odwiedza szkołę i podczas uroczystego apelu wręcza dziecku imienny certyfikat ukończenia Summer Reading Challenge.

 

To duże przedsięwzięcie,  wymaga współpracy szkół, bibliotek, nauczycieli i rodziców. Ale radość dzieciaków z certyfikatu jest przeogromna.

 

W ubiegłych latach SRC było organizowane pod różnymi hasłami:

 

 

 

 

Wszystkie przyniosły mi dużo satysfakcji, pozwoliły na nawiązanie bliższych relacji z rodzicami, nauczycielami i przede wszystkim z dziećmi.

 

To tylko jedno w wielu podobnych przedsięwzięć, które organizuje się nad Tamizą. I zastanawiam się, dlaczego w dobie ciągłego narzekania na stan czytelnictwa w Polsce, nikt nie chce pokusić się o coś, co to czytelnictwo faktycznie wypromuje. Pamiętam, z czasów gdy pracowałam w bibliotekach w Polsce, akcję Cała Polska Czyta Dzieciom - świetny pomysł, tragiczne wykonanie. Przez moją bibliotekę przewijali się prezydenci, wiceprezydenci, zastępcy wiceprezydentów, asystenci zastępców itp. Nikt, kto umiałby czytać, zadbać o intonację czy - najważniejsze - zachęcić dzieciaki do czytania. Głośne czytanie ma potencjał - tylko trzeba umieć go wykorzystać. Za moich studenckich lat można było ukończyć kurs biblioterapii z głośnym czytaniem, gdzie delikwent nabierał praktycznych umiejętności w prowadzeniu takich zajęć. W czasach gdzie każdy w bibliotece musi mieć wyższe studia kierunkowe wypadałoby wykorzystać taką wiedzę a nie zapraszać smutasów w garniakach.

 

Dziś przeczytałam o kolejnej, pomylonej inicjatywie - KsięgoZbiór 2013 - wspólne czytanie w przestrzeni publicznej. Nie tak dawno wychodziliśmy poza ramy albo nie chodziliśmy ze sobą do łóżka. Gdzie to zmierza? Większość akcji organizowanych w Polsce ma na celu promocję sprzedaży książki a nie promocję czytelnictwa. Po co nam Grzegorz Gauden, Instytut Książki i Ministerstwo Kultury? Oczywiście rozchodzi się o pieniądze, ale nawet te skromne sumy przeznaczane na dotowanie książki, można rozgospodarować mądrzej.

 

Jakie są Wasze spostrzeżenia? Podobały Wam się akcje promujące, które obserwowaliście w ostatnich latach?