633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Nie dla NW

Londyn NW to nie jest miła książka. Wbrew wszystkiemu, co o niej powiedziano i napisano. To zlepek wszystkich tych elementów londyńskiego krajobrazu, których nie lubię. Przykro mi, że odbieram lekturę tej powieści tak osobiście, ale będąc postronnym obserwatorem życia londyńczyków nie tylko z NW, nie mogę wyłącznie klaskać. Za dużo widzę i zbyt mocno dotyka mnie postawa ludzi podobnych bohaterom Zadie Smith.

   Po primo - lekturze towarzyszy chaos narracyjny. Strzępki nieprzemyślanych zdań, dziwaczne sytuacje, które autorka kreuje na rzeczywiste, zaawansowana głupota i bezmyślność czwórki bohaterów doprowadzają mnie do szału. Opisywana przez Smith nieporadność życiowa, która w oczach postaci urasta do rangi atutu wzbudza we mnie daleko idącą niechęć, Autorka pochodzi z Jamajki, pisze więc o perypetiach ludności napływowej. Czytając o tym, jak trudno jest się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jak ciężko przebić się i zdobyć upragniony cel, przypominam sobie tych wszystkich jęcząco - marudzących delikwentów, którzy ustawiają się w kolejkach po pomoc bo są "niezaradni życiowo". Większość nawet nie spróbowała pomóc sobie samemu.

   Secundo - w Londyn NW Leah wzbudza politowanie swoją porażającą naiwnością. Daje się oszukać koleżance ze szkolnej ławy, której tak bardzo nie zależało by do czegoś dojść. Kobieta ma problemy emocjonalne, nie potrafi właściwie zareagować w obliczu sytuacji kryzysowej i wiecznie ucieka. Dalej - Natalie ( a właściwie Keisha), której udało się osiągnąć zawodowy sukces. Tego sukcesu nie osiągnęłaby bez zmiany karaibsko brzmiącego imienia, przynajmniej w jej mniemaniu. Prawda o niej jest jednak taka, że jest sfrustrowaną kobietą o zgorzkniałym charakterze, chlubiącą się ilością funtów na koncie i przypominającą wciąż bliskim o swoim, jednak powierzchownym, sukcesie. Nathan,  niegdyś bożyszcze a teraz strzęp człowieka bez szans na poprawę sytuacji oraz Felix, człowiek skazany na niebyt.

 

 

   Czytam, że Londyn NW to epopeja miasta, miasta które tak strasznie wpływa na ludzi. Muszę zaprotestować bo to nie miasto dokonuje wyborów tylko jego mieszkańcy. Co prawda w NW nie mieszkam ale kiedyś mieszkałam w okolicach Banglatown. Pracuję w SE. Mechanizm jest dokładnie ten sam - ta sama beznadzieja, skłonność do obwiniania wszystkich za swoją niedolę, niechęć wobec każdej propozycji zmian i wszechobecna postawa roszczeniowa. Widzę to na co dzień i z całą pewnością nie chcę o tym czytać. Boli mnie, że każe mi się współczuć, cierpieć razem z bohaterami. Sama, gdy przyjechałam nie miałam wiele. Ale hartu ducha i odwagi mi nie brakowało bo wiedziałam, że tylko w ten sposób mogę osiągnąć zamierzony cel. Grać kogoś innego nie musiałam.

   Dlaczego autorka nie daje swoim bohaterom szansy na lepszy los? Dlaczego skazuje ich na egzystencję w wiecznej beznadziei? NW nie determinuje kolei losu Leah i innych. Sami o nim stanowią. Przykre, że wywodząca się ze środowisk imigracyjnych Zadie Smith powiela powtarzane od lat stereotypy i pogłębia jeszcze bardziej różnice między takimi miejscami jak NW a tymi niby bardziej posh. Nikt tu happy endu nie oczekuje. Po prostu obiektywnego spojrzenia na sytuację, bez gorzkich żali.