633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Między nami

Bukareszt. Kurz i krew - Małgorzata Rejmer

Nie wiem czy natrafiłam w mediach na jakąkolwiek krytyczną uwagę dotyczącą tej książki, co było nieco niepokojące ponieważ to sytuacja niezdrowa. Porównanie może niezbyt trafne ale to samo zdarzyło się w przypadku Wyznaję Cabre i Ostatniego rozdania Myśliwskiego. Lepiej gdy wypowiadają się obie strony - wtedy wiadomo, że będzie można podyskutować. Jednak nie bacząc na czerwone światełko mrugające w mojej głowie, ochoczo zabrałam się do lektury. Malutka to książeczka ale niestety bardzo nierówna. Niektóre rozdziały nie pozwalają na chwilę oddechu, inne z kolei nużą i męczą. W rezultacie troszkę wody upłynęło zanim z lekką ulgą odłożyłam książkę na półkę.

Dwie refleksje nasunęły mi się po lekturze. Po pierwsze ciekawie było poczytać coś z polskiej perspektywy o kraju, który nigdy nie leżał w kręgu moich zainteresowań, a podobnie jak Polska doświadczył niejednego. Bo Rumunia to nie tylko Nicolae Ceaușescu i jego szalone pomysły z zakresu polityki prorodzinnej i architektury. To także interesujący ludzie, bogata historia i piękne krajobrazy. Małgorzata Rejmer stara się zaprezentować czytelnikowi każdy z tych aspektów. Przez całą lekturę towarzyszą nam m.in. watahy bezpańskich psów, które są przygnębiającą pozostałością po czasach gdy pan i władca Ceaușescu wymyślił i częściowo zmaterializował Dom Ludu. Ta wielowarstwowość i spojrzenie z kilku perspektyw wciąga i fascynuje.

 

 

 

Druga uwaga: Bukareszt. Krew i kurz za mało uwagi poświęca samemu miastu. No chyba, że przyjmiemy założenie, że Bukareszt to Dom Ludu. Bo tego przykładu architektonicznego ego jest w książce aż nadto. Rozumiem, że autorka buduje na tej podstawie rumuńską martyrologię, której czasami jest aż za dużo. I to mi przeszkadzało - za dużo martyrologii a za mało chłodnego oglądu. Literatura dotycząca epoki komunizmu przyzwyczaiła nas do brutalnych opisów traktowania szarych obywateli i więźniów reżimu. Małgorzata Rejmer nie unika tego tematu. Mówi o Rumunach: fataliści.  Rozmawia z nimi o dobrych i złych czasach.

Ta książka to ciekawe spojrzenie na historię narodu uwikłanego w historię. I warto po nią sięgnąć. Jednak nie zaspokoiła mojej ciekawości. Kiedyś udało się to Robertowi D. Kaplanowi w Bałkańskich upiorach. Jeśli chcecie poznać mniej martyrologiczne podejście bardzo zachęcam.