633 Obserwatorzy
107 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

O krakowskich Targach słów kilka

Szczęśliwie udało mi się powrócić z polskich wojaży, pomimo szalejącego wiatru i płynących zewsząd przestróg okołopogodowych. Miałam wspaniałą pogodę więc spacery wokół Plant i leśne wędrówki nastawiły mnie mocno optymistycznie.

 

 

Na Targi Książki udałam się z uśmiechem, nie zważając na przepełnione tramwaje, dzikie tłumy polujące na autografy i mankamenty organizacyjne. Wyjaśnię jeszcze, że gdy wybieram się na podobną imprezę nie interesują mnie ani podpisy skrobnięte na zakupionych egzemplarzach ani tzw "seminaria", gdzie tzw "specjaliści" produkują się na potęgę Dla mnie Targi Książki to okazja by bliżej przyjrzeć się nowościom i premierom, które wylądowały na liście książek interesujących.

Tutaj się nie zawiodłam ponieważ informacje uzyskałam. Pozostał problem czy informacje były wyczerpujące i czy zaspokoiły moją chciwość poznawczą. Najwięcej interesujących tytułów miało Wydawnictwo Literackie. Na stoisku bardzo miły i kompetentny pan odpowiedział na pytania dotyczące dwóch książek, na które poluję:

 

A) Czarny hrabia Toma Reissa, który miała się ukazać w październiku a ukaże się dopiero w styczniu ze względu na edytorskie konsultacje z autorem. Smutno mi się troszkę zrobiło ale poczekam bo warto.

 

 

B) Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat N. Fergusona. I tutaj nastąpił pierwszy zonk na Targach. Mimo, że premiera przewidziana jest na listopad, wydawnictwo miało już książkę, więc tym chętniej przeglądnęłam i poczytałam. Zapytałam uprzejmego pana czy można liczyć na wersję - ebooka. Pan nie wiedział więc skonsultował to z koleżanką. Koleżanka - fumica odburknęła, że "oczywiście, że nie" i że mogę wybrać twardą lub miękką okładkę. Nie chciałam wdawać się w logiczne polemiki więc uprzejmie się pożegnałam. Sądzę, że odpowiedź "niestety nie" pozostawiłaby przyjemniejsze wrażenie.

 

 

Drugi zonk to strona internetowa Tragów, gdzie można było sprawdzić numery stanowisk dla poszczególnych wydawców. Jako że nie lubię marnować czasu, przed wyjazdem sprawdziłam numerki dla interesujących mnie wydawnictw i zaopatrzona w mapę udałam się na literackie polowanie. Niestety okazało się, że numerki mają się nijak do rzeczywistości - informacje ze strony były niekompletne. Rozumiem, że są osoby, które lubią chodzić i oglądać - ja do nich nie należę a wydawcy katoliccy nie leżą w sferze moich zainteresowań. Troszkę to było irytujące i najzwyczajniej w świecie zmarnowało kupę czasu.

Nie oczekiwałam, że spotka mnie cenowy szok (na plus oczywiście) ale po raz kolejny wydawcy uznali, że nie warto zachęcać czytelnika i ceny pozostały na "wysokim poziomie". Na wyróżnienie zasługują wydawnictwa Sonia Draga oraz Czytelnik, które albo zaprezentowały świetną ofertę promocyjną (jak w przypadku Inferno Dana Browna) albo znacząco obniżyły ceny (Dzieła Tacyta za 30 złociszy!).

Na stoisku Czarnego pani przekonywała mnie, że nowy Tochman jest genialny a Indie. Miliony zbuntowanych to dogłębna analiza współczesnych Indii. Szkoda tylko, że nowy Tochman to reporterski hipsteryzm a analiza współczesnych Indii jest nieaktualna od 20 lat ponieważ Naipaul wydał ją w 1990 roku. Wydawcy - mniej marketingu rodem z telezakupów, więcej profesjonalnego podejścia do czytelnika.

Nie udało mi się wytrwać w postanowieniu, że nie kupię. Oczywiście kupiłam choć niedużo i dwie z książek maja wersję ebookowe. W końcu raz się żyje :)

 

 

Jeżdżę na Tragi co roku. Ale odnoszę wrażenie, że co roku mam do czynienia z tym samym schematem myślowym - czytelnik to po prostu konsument, który nie zasługuje na uwagę bo przyszedł kupić to, co mu media podpowiedziały. Krytyczni czytelnicy to naprawdę nie jest gatunek wymierający! (Tutaj ponownie wielki plus dla wydawnictwa Czytelnik -przesympatyczna rozmowa o Iwaszkiewiczu). Za rok znów pojadę. Z nadzieją, że wydawnictwa to nie tylko maszynki do zarabiania pieniędzy ale też skupiska ludzi, którzy lubią rozmawiać o literaturze.