633 Obserwatorzy
107 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Jakub Stern....hmmmm

Plan Sary - Jaszczuk Paweł

W ramach rozluźnienia reżimu czytelniczego sięgnęłam po Plan Sary Pawła Jaszczuka. Miał być niezobowiązujący kryminał, chwila oddechu i przystanek przed Łaskawe Littella. Książka okazała się mocno niezobowiązująca - na tyle, że połknąwszy ją w 2 godzinki zupełnie zapomniałam osso chodziło. Mamy tutaj wszystko, co w dzisiejszych czasach mogłoby zawładnąć moją wyobraźnią: rok 1938, Lwów, czar przedwojennych kawiarni, zbrodnię i dziennikarza śledczego Jakuba Sterna. Co więc nie wyszło?

Nie wyszedł przede wszystkim Jakub Stern, który jest facetem zupełnie bez charyzmy. Nie przepadam za mdłymi postaciami a dziennikarz w powieści kryminalnej powinien być postacią intrygującą a nie niejaką! Po drugie, nie wyszedł Lwów. I tutaj jestem w stanie przymknąć oko ponieważ dawno temu połknęłam bakcyla rozsiewanego przez powieści Marka Krajewskiego, który miasto uczynił współbohaterem przygód zarówno Mocka jak i Popielskiego. Natomiast z historii wiadomo, że przed wojną Lwów na pewno nie był smutnym i nudnym miasteczkiem, które odżywa tylko z okazji niedzieli, gdy tłumy walą na ciacho zaraz po mszy świętej. W Planie Sary Lwów to szare i smutne miasto. Gdzie podział się jego czar? I po trzecie - zagadka była (wybaczcie określenie) do bani. Nie miałam najmniejszych trudności z odgadnięciem kto jest złoczyńcą. Głupawym złoczyńcą bez wyrazu. I chyba właśnie "bez wyrazu" najlepiej oddaje atmosferę Planu Sary.