633 Obserwatorzy
107 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

Heinz na tropie

Kołysanka dla mordercy - Czubaj Mariusz

Kolejna przygoda z polskim kryminałem. Pozostając pod silnym wpływem Ebiego Mocka i niechętnie patrząc na literackie popisy rodem ze Skandynawii zaprzyjaźniam się z Rudolfem Heinzem - profilerem po przejściach.Tym razem Hipis musi zmierzyć się z policyjną biurokracją oraz tajemniczym mordercą, który za ofiary obiera sobie bezdomnych włóczęgów. Ów tajemniczy osobnik z dziwnych przyczyn obcina swoim ofiarom dłonie...

Czytając tę książkę przypomniałam sobie pewne wakacje, podczas których relaksowałam się przy kryminałach duetu Krajewski-Czubaj. Naszła mnie myśl, że w literaturze skuteczny policjant musi obowiązkowo być nieszczęśliwym człowiekiem, który pozostając bezkompromisowym i niezłomnym, zmaga się nieskutecznie ze swoimi demonami. Ani Pater, ani Heinz, ani Mock and Popielski nie mogą wypłynąć na spokojniejsze wody. Pozostają schorowani, połamani, poparzeni, samotni. Zresztą to chyba nie tylko polska przypadłość - u Nesbo też bohaterem jest wieczny nieszczęśnik.

Domyślam się, że dla kryminalnych historii rozwiązania pozytywne dla śledczego są po prostu zbyt cukierkowe. Dobro zwycięża, przestępca zostaje przyskrzyniony  a nasz ostatni sprawiedliwy pozostaje na lodzie. Autorzy -  dajcie swoim bohaterom nadzieję na szczęśliwszą przyszłość. Kwintesencją szczęścia z całą pewnością nie jest kilka godzin spędzonych z kobietą w łóżku i okolicach. Niechże temu Rudolfowi choćby mniej choroba dokuczała!

Kołysanka dla mordercy nie była aż tak smaczna bym chciała zatrzymać ją na dłużej w pamięci. Ale... pierwsza powieść Mariusza Czubaja traktująca o policyjnych przygodach Heinza (21:37) zachęciła mnie by obserwować postać komisarza. Już czeka na mnie Zanim znów zabiję. I zapewne nie jest to kryminał wyższych lotów, ale jako dodatek relaksacyjny...dlaczego nie?

Wiem, że są wśród Was osoby lubujące się w kryminałach. Czy ktoś może mi zdradzić czy warto sięgnąć po książki Marcina Wrońskiego? Już pięć tomów wyszło a ja jakoś się nie zabrałam za czytanie. A może ktoś zna coś dobrego, polskiego z nutką kryminalnej dekadencji...prosto z mostu proszę!