633 Obserwatorzy
107 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

"...kolonializm fizyczny odszedł - kolonializm umysłowy pozostał"

Gdyby cała Afryka... - Ryszard Kapuściński

Sama sobie się dziwię, dlaczego tak późno sięgnęłam po Gdyby cała Afryka. Darzę ogromnym szacunkiem twórczość Kapuścińskiego - nie dlatego, że przybliżał czytelnikom dalekie i tajemnicze lądy, ale dlatego, że jego reportaże są pełne malowniczych niuansów i dalekie od sztampowych wyobrażeń na temat pisarstwa podróżniczego. Siedząc w ciepłym domku, patrząc na mokry krajobraz wrześniowego Londynu, myślę a Afryce, ale nie tej którą znają klienci biur podróży oferujących dwutygodniowy wypoczynek pod palmami w ściśle strzeżonym hotelu. Strzeżonym nie przed potencjalnym atakiem ale przed afrykańską rzeczywistością. Bo tak naprawdę wielu współczesnych, tak zwanych "podróżników" idealnie wpisuje się w baumanowską kategorię turystów - płacą i mają wymagania, oczywiście podparte świadomością, że przecież zapłacili.

 

Afryka widziana z perspektywy folderu reklamowego

 

Gdyby cała Afryka to seria reportaży o kontynencie w dobie dekolonizacji. Mamy tutaj relacje z tworzenia się Organizacji Jedności Afrykańskiej, historię konfliktu w Sudanie czy bolesną prawdę o Południowej Afryce. Nie tak dawno pisałam o książce Dariusza Rosiaka Żar - poruszyła mnie aktualność spostrzeżeń Kapuścińskiego. Mimo upływu tylu lat, bo przecież minęło prawie pół wieku, w wielu kwestiach Afryka pozostaje tym samym kontynentem, którym była w latach sześćdziesiątych. Autor pisze między innymi, że "...jest kontynentem nędzy gospodarczej, kontynentem bez kadry fachowej, bez mieszkań, bez dróg i bez pracy". Pisze również, że "doświadczenie Afryki wykazało, że zdobycie niepodległości nie rozwiązuje żadnego z zasadniczych problemów kontynentu". Bo "tę niepodległość można traktować tylko jako szansę". Patrząc na problem z chłodnym dystansem, przywołując ostatnie doniesienia z Sudanu Południowego czy zawieruchy politycznej w RPA, trudno się z Kapuścińskim spierać. Nie ma co zaprzeczać, że sytuacja w Afryce, w dużej mierze jest efektem kolonializmu. Ale przez lata, które upłynęły od dekolonizacji rządy krajów afrykańskich zamiast skupiać się na poprawie warunków ekonomiczno-politycznych, koncentrowały uwagę na finansowym bycie poszczególnych ministrów i dyktatorów.

 

Kapuściński przywołuje skandal wywołany na kongresie w Addis Abebie w 1963 roku przez reprezentację Somalii - Somalijczycy twierdzą, że tylko dwie Somalie leżą w granicach państwa somalijskiego - włoska i angielska. Pozostałe trzy (francuska, etiopska i kenijska) należą do innych krajów. Spójrzmy na sytuację z dzisiejszego punktu widzenia - pogłębiający się kryzys, powstawanie kolejnych republik autonomicznych, chaos. W skrócie nihil novi. Sudan - w latach sześćdziesiątych niekończące się przepychanki między arabską Północą a animistycznym Południem. Obecnie - dwa odrębne państwa i ten sam konflikt, który zapewne nigdy nie zostanie zażegnany.

 

Afryka nie z folderu

 

Zastanawiam się co mogłoby spowodować zmianę w sytuacji Afryki. Z całą pewnością nie będzie to niekończąca sie, bezkrytyczna pomoc humanitarna. Nie będą to też niosące nadzieję (w europejskim rozumieniu) tzw interwencje. Może potrzeba zmiany w mentalności, zarówno naszej jak i Afrykanów ? Może należałoby przestać poblażąć niektórym, co bardziej nastroszonym bonzom? Przestańmy chodzić wokół problemu na paluszkach, nie chowajmy się za chora poprawnością polityczną.

 

Mam znajomą Nigeryjkę, mieszka i pracuje w Lagos - pewnego dnia postanowiła, iż wbrew powszechnej opinii, że "...dziecko to jeszcze jedna para rąk...", da dzieciakom szansę na poprawę ich sytuacji. Założyła kluboksięgarnię dla dzieci - zaczynała w małym i ciasnym magazynie z kilkoma książkami, które uzyskała dzięki pomocy znajomych. Pomysł wypalił - nowe lektury dostarczyli rodzice, przyjaciele i ludzie kompletnie obcy. Trzy lata po otwarciu, mają już większą przestrzeń, kilku wolontariuszy i otwierają przedszkole. Ponieważ wierzą, że im się uda, że mogą zrobić coś by kolejnym pokoleniom żyło się lepiej.

 

Kapuściński pisze, że "w Afryce mało rzeczy zależy od samej Afryki". Prawda. Ale te "małe rzeczy"  są warte i wymaga nagłośnienia.