633 Obserwatorzy
106 Obserwuję
pirlimpempem

Pirlim Pem Pem

Bibliotekarz. Książki czytam, nie wącham.

Lubię paralotnie, czekoladę i Chiny.

Nie pijam kawy. Mówię, co myślę. Mieszkam nad Tamizą.

 

Teraz czytam

Polska egzotyczna. Tom 2. Przewodnik
Grzegorz Rąkowski

30-day Book Challenge - Dzień 7

Dzień 7 - Książka, która wywołuje uśmiech na twarzy.

 

Książek, które powodują szatański uśmieszek politowania jest mnóstwo. Szczególnie ostatnimi czasy, gdy brać wszelaka z zakresu współczesnej literatury polskiej doszła do wydawniczego głosu. Ale miało być o uśmiechu jak najbardziej pozytywnym.

 

Po przeanalizowaniu doszłam do wniosku, że wszystkie książki uśmiechowe były związane z gotowaniem. To kolejny dowód, że jestem łakomczuchem a gotowanie jest dla mnie formą wyrażania osobowości. Nic dziwnego, że czytanie o tym wywołuje banana na twarzy.

 

Niezapomnianą dla mnie książeczką pozostanie Herbaciarnia pod Morwami Sharon Owens.

 

 

Powieść z gatunku babskich, na którą trafiłam przypadkowo pewnego smutnego, zimowego popołudnia. Historia osadzona w Belfaście o nieszczęśliwym małżeństwie, poszukiwaniu siebie i innych tego typu banałach. Jednak napisana jest w tak niesamowicie zabawny sposób, iż ciągle wybuchałam śmiechem. Gdy dodamy do tego pyszne ciasta pieczone przez jednego z bohaterów i magiczny przepis na sernik z ostatnich stronic ( wiem bom uczyniła!) to nie ma siły by się nie śmiać! Występuje również w powieści całkiem krewka, zdradzana zona, która wypowiada wojnę wiarołomnemu mężulkowi oraz nastolatka wzdychająca do Nicolasa Cage'a (co samo w sobie powinno wywoływać salwy śmiechu).

 

 

Jest jeszcze jedna miła i bardzo ciepła, ponownie osadzona w irlandzkich realiach książeczka: Zupa z granatów Marshy Mehran. Wydało ją WAB w serii z miotłą.

 

 

Trzy siostry, każda z bagażem doświadczeń, otwierają w małej mieścinie knajpkę z kuchnią perską. Nie muszę Wam mówić czym to pachnie ponieważ pachnie po prostu bosko. Baklawa i herbata lawendowa...błogi uśmiech sam wstępuje na buzię. Lektura tej książki spowodowała, że w mojej kuchni woda różana zajmuje miejsce honorowe.

 

 

Czy książki z jedzonkiem w tle wywołują u Was ciepłe uczucia? Czy staracie się unikać tego typu pokus?